Moj porod, moja sprawa – bardzo prywatny wpis

Cholernie prywatny wpis.

O porodzie.

Nie do konca wymarzonym.

Bo ja tak sobie czytam o matkach, ktorym poprzewracalo sie w dupie.

Czytam o matkach, ktore najwyrazniej nie kochaja swojego dziecka.

Czytam o matkach, ktore wybieraja wlasna wygode.

Bo znieczulenie to dupa a nie porod – ma bolec.

Bo jak cesarka to na zyczenie bo matka za leniwa.

Czytam i podnosi mi sie cisnienie.

Kolezanka (raczej byla) strzelila mi pare dni temu, ze co ja wiem o porodzie.

Cesarke mialam, to nie porod.

Dziecko mi wyjeli i tyle.

O jej porodzie  wiem niewiele, o moim – niewiele wiecej.

Czy nie chcialam naturalnie rodzic.

Zagrozenie zdrowia i zycia wymyslilam sobie sama w ramach kaprysu i nudy po 10 godzinach.

Czy nie chcialam rodzic dluzej, zamiast godzic sie na cesarke.

Nikt mnie o zdanie nie pytal.

o 20:45 zaczeli glosno rozwazac cesarke.

W przeciagu godziny.

Na spokojnie i bez nerwow.

5 minut pozniej zmienili zdanie.

Odklejajace sie zbyt szybko lozysko, zanikajaca akcja porodowa, ostry stan przedrzucawkowy. I w tym wszystkim ja ze zdaniem: nie moge oddychac.

Chwile pozniej wbiegajaca do sali pielegniarka monitorujaca Potomka, ze on tu teraz i natychmiast.

Cos co sni mi sie regularnie jako jeden z najwiekszych koszmarow.

Tu teraz i natychmiast i ta cisza zamiast krzyku.

Urodzil sie miedzy 21.10 a 21.15. Z Meznym uzgodnili, ze o 21.13.

Czasu nie bylo zeby patrzec na zegarek.

Czemu zgodzilam sie na to, zeby pepowine przecinal lekarz.

Czy nie chcialam zeby maz przecinal?

Pepowina przypomniala mi sie po paru miesiacach.

2 pielegniarki na pooperacyjnej i ja z monitoringiem wszystkiego, co tylko mozna bylo.

Ponad 40 stopni goraczki, sina, z kilkoma wenflonami rozbudowanymi do granic mozliwosci.

Bez mozliwosci picia przez nastepne 4-6 godzin.

Bo co jak znowu odplyne?

Mezny biegnacy za nasza polozna na schodach, bo Mlody znowu zaczal znowu smiesznie oddychac.

Noworodki z klopotami z oddychaniem nie moga byc w windzie.

Tylko dzieci w inkubatorach moga byc w windach.

Z cala reszta nalezy biec – czesto po schodach.

Z bardzo banalnej przyczyny -jesli winda bedzie miala awarie, dzieciak bez mozliwosci wspomagania oddechu moze umrzec.

Bieg, ktory Meznemu sni sie jako najgorszy koszmar.

Bardzo sie ciesze, ze wiekszosc porodow przebiega bez komplikacji.

Wiekszosc, co nie oznacza ze wszystkie…

NIe rozumiem skad w kobietach taka potrzeba oceny innych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *