Takie tam

Takie tam (maruda miesiaca)

Bywam sama z Dziedzicem.

Bywam, bo Mezny czasem wieczorem  w pracy, czasem na wyjezdzie.

Post jest planowany – jest sobota 23:45.

Od srody wieczorem do niedzieli wieczor jestem sama.

Z zasmarkanym Potomkiem.

Na Ventolinie (daje kopa, balagan w glowie i brak apetytu), Panodilu dzieciecym (stala umowa z oddzialem dzieciecym przy upierdliwym sluzowym kaszlu). No i na Flixotide – ale to codziennosc.

(Moze kiedys opisze codziennosc z Flixotide, Ventolina i upierdliwym sluzie. Moze)

Z tlumaczeniem na wczoraj i na jutro.

I chetnie na przedwczoraj.

Czwartek i piatek byly wolne – rowniez od zlobka.

Mialam ambitne plany, zeby napisac kilka postow.

Wpadly 2 tlumaczenia.

W czwartek sie wloczylismy z Potomkiem.

Zasnal laskawie o 21.

Ogarnelam z grubsza chalupe, przetlumaczylam co mialam z czesci pierwszej i tyle.

Rano murarz, wyprawa po sandaly,  pozniej kilka spraw do zalatwienia.

Mialam na szczescie umowe z tesciami.

A raczej Potomek mial.

Pare godzin dla mnie na zalatwienie kilku spraw.

I chwile w bibliotece.

Ogarniecie domu, pranie. skladanie prania, robienie kolacji, ogarniecie skaczacego w lozku Potomka – zasnal skubany o 22. A potem jazda tlumaczyc.

Pobudka o 6 – chwila na kawe i nadzieja na chwile tlumaczenia.

Potomek wstal o 6.15.

Z nastawieniem na nie.

Wyprawa po mleko zakonczyla sie dzikim wrzaskiem.

I tak caly dzien.

Z 45 minutowa drzemka.

Kolacja, kapiel, usnal na wczesnie szybko (19:45)

Ogarniecie chalupy i porozrzucanych klockow, samochodow i cudow innych.

Konczenie tlumaczenia i ewentualna korekta.

Wroc – brakuje mi 2 stron (z 9).

NIe chce mi sie wiecej.

Ogladam Eurowizje z kieliszkiem wina.

I dumam jak sobie radza samodzielne mamy (nie znosze slowa samotna – samotna nigdy nie jest – ma dziecko).

Czapki z glow samodzielne mamy 🙂

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *